sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych Świat!

Moi drodzy Czytelnicy!
Chciałabym życzyć Wam pogodnych, mniej śnieżnych, a bardziej słonecznych Świąt Wielkanocnych, samych rodzinnych chwil, odpoczynku od codziennych spraw i pełnych brzuszków wypełnionych mazurkami :)

Ja również odpoczywam i zbieram siły na pisanie nowych postów, których przyznaję z bólem serca ostatnio pojawiło się mało. Obiecuję poprawę :)
Wasza Doktorka


                                                                                                                                     http://images.liveluvcreate.com/


środa, 11 marca 2015

Smaczki z życia stażystki - część 4


Razem z Doktorem jestem na stażu z anestezjologii. Pielęgniarki wiozą na łóżku na salę operacyjną pacjenta (dodam kluczowe zdanie - był to mężczyzna).
Doktor podchodzi do pielęgniarek i nie spojrzawszy na łóżko pyta:
"Na ginekologię Panie wiozą pacjenta?"
Wystraszona mina pana bezcenna :)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Idę zbadać pacjentkę. Ona na mój widok (wyglądam dość młodo jak na swój wiek):

"To teraz taka bieda w służbie zdrowia, że brakuje lekarzy i zatrudniają studentów do badania?"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Idąc z dwoma koleżankami korytarzem szpitala spotkałam swojego opiekuna z poprzedniego stażu. Zatrzymał nas, spojrzał i powiedział:

"Witam moją byłą dziewczynę (patrząc na mnie), moją obecną dziewczynę (patrząc na koleżankę, która aktualnie odbywa staż u niego) i... (w tym momencie rzucił spojrzenie na moją drugą koleżankę) - moją przyszłą dziewczynę! Ja to się umiem w życiu ustawić".




                                                                                                                                            http://charlieweingroff.com/

środa, 18 lutego 2015

LEK- vol.2

LEK zbliża się nieubłagalnie. Stres jest mniejszy niż przed poprzednim egzaminem, gdyż papierek, że go zdałam już mam, wynik jest całkiem satysfakcjonujący, ale by mieć większą pewność odnośnie szans na rezydenturę miło by było gdyby jakieś punkty jeszcze wpadły :)

Do tego egzaminu uczy mi się dużo ciężej niż do wrześniowej edycji. Wracając ze szpital do domu wieczorem, po 8 godzinach pracy, gdzie czasami nie ma czasu zjeść cokolwiek, padałam do łóżka i marzyłam jedynie o śnie. Niestety staż i obowiązkowe dyżury nie sprzyjają nauce i ciężko pogodzić wszystko ze sobą. Resztkami sił próbuję czytać po kilka stron dziennie, ale nie zawsze udaje mi się do tego zmobilizować. 

Wierzę jednak, że nie ulotniła mi się cała zdobyta przez te 6 lat wiedza.

                                                                                                         www.chiasuanchong.files.wordpress.com

Staż i nauka do LEKu jest przedsmakiem dalszego prawdziwego życia lekarza. Obawiam się, że potem może być niestety tylko gorzej, gdyż obowiązki się napiętrzą, a czasu nie będzie wcale więcej. Zawód ten wymaga ustawicznego dokształcania się, pogłębiania wiedzy, czytania o nowościach, by lepiej i efektywniej pomagać pacjentom. Nie można jednak zapomnieć, iż nie samą medycyną lekarz żyje (może wydaje się to dziwne dla niektórych :) ) i ma rodzinę i zainteresowania poza przepisywaniem leków i zastanawianiem się które są na R, a które na 100%.

Lekarz musi umieć godzić pracę w szpitalu, nocne dyżury oraz ciągłą naukę gotowaniem, sprzątaniem , odrabianiem lekcji z dziećmi, odbieraniem ich z przedszkola, chodzeniem na wywiadówki oraz spędzaniu czasu z mężem/żoną. Niestety wielu nie potrafi znaleźć złotego środka i prowadzi to do zaniedbań na jednym z gruntów. Albo zawodowym albo rodzinnym. Z moich obserwacji wynika, iż jednak częściej lekarze poświęcają dom dla swoich pacjentów. Iluż to znam rozwodników, którzy na studiach byli wielce zakochani, a gdy przyszła szara rzeczywistość i harówka w szpitalu zabrakło czasu na pielęgnowanie miłości.

Ja wciąż (może naiwnie) wierzę, iż uda mi się wszystko pogodzić. Ba! Nawet znajdę czas dla siebie i wyskoczę raz w miesiącu do kosmetyczki czy na babskie spotkanie z przyjaciółkami, a w tym czasie mój mąż zajmie się dziećmi. Czas pokaże czy moja optymistyczna wizja przyszłości się zrealizuje. Tymczasem otwieram kolejny rozdział książek do LEKu.

                                                                                                                                                      www.aol.com

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Blue Monday

Bilans ostatnich tygodni:

1.) kilka założonych cewników
2.) kilka zdjętych cewników
3.) kilka zdjętych drenów
4.) niezliczona ilość operacji, przy których asystowałam


czyli chirurgia pełną parą :)

                                                                                                                                         www.gazeta.pl

Oddział, na którym teraz jestem jest bardzo wyczerpujący fizycznie i psychicznie.

Fizycznie, gdyż stanie przez 4 godziny przy stole operacyjnych podczas operacji np.usuwania esicy do najprzyjemniejszych nie należy. Widoki może i ciekawe, nowe doświadczenia nabyte, jednak mój kręgosłup nie podziela mojej radości i prosi o odpoczynek.

Wyczerpanie psychicznie spowodowane jest z kolei faktem dużej swobody działania i brania odpowiedzialności za nasze decyzje, mimo, iż to dopiero staż. Mam swoich pacjentów, salę którą prowadzę. Wypisuję im leki, wystawiam skierowania, przygotowuję wypisy i wystawiam "L4". Oczywiście pod nadzorem lekarza-opiekuna, który czeka jednak na gotowe i stempluje się jedynie na podstawionych pod sam nos wypełnionych drukach.

Na stażu nie mam jeszcze wielu uprawnień m.in. do wypisywania recept, zwolnień ZUS-ZLA, z tego też powodu muszę korzystać z pieczątki lekarzy z dłuższym stażem.

Dodatkowym pesymistycznym czynnikiem jest charakter oddziału, na jakim teraz pracuję. Większość stanowią pacjenci z zaawansowaną chorobą nowotworową, u wielu z nich stosujemy jedynie chirurgiczne leczenie paliatywne.

Dzisiaj według psychologów jest najsmutniejszy dzień w roku - tzw. "Blue Monday".
Wyczerpana po kolejnym pełnym wrażeń w dniu pracy, przypominając sobie moich schorowanych pacjentów, którzy oczekują na operacje, naprawdę myślę, iż łatwo można wpaść w dołek.

Ale czy dzisiejszy dzień jest gorszy niż wczorajszy czy jutrzejszy? A może wcale nie był taki zły? Czy nie można spojrzeć na wszystko z bardziej optymistycznej strony, że operacje, które stosujemy chociaż czasem jedynie paliatywne, to jednak poprawiają komfort życia i nie odbierają nadziei na wyzdrowienie? Czy dobre słowo i uśmiech czasem nie znaczą więcej niż tysiąc pustych słów?

Przyglądając się bliżej Blue Monday dla mnie wcale nie był taki "blue". Mimo, iż był męczący i stresujący, a mój kręgosłup nadal boli, to wiem, że robię to wszystko w jakimś większym celu. I obym się nie myliła :)

                                                                                   https://pbs.twimg.com/profile_images/1850232000/BM-Logo.jpg

wtorek, 6 stycznia 2015

Smaczki z życia stażystki - część 3

Ja (J), Pacjent (P)


J - Mogę nadgarstek?
P - A co to?

-------------------------------------------------------------------------------------------------
P - W tym tygodniu tylko brałem antybiotyk.
J - A jaki?
P - Gripex...

------------------------------------------------------------------------------------------------
P - Na Pani widok ciśnienie idzie od razu 30 w górę. A potrzyma mnie Pani za rączkę w czasie mierzenia ciśnienia?

-----------------------------------------------------------------------------------------------
J - Zaraz zmierzę Panu ciśnienie.
P - Nie lubię tego, bo to boli.
J - Mierzenie ciśnienia boli?
P - Tak, bo ręka tak dziwnie pulsuje...


Mężczyźni są zdecydowanie "ciekawszymi" pacjentami :):):)


                                                                                                                                   www.dreamstime.com