sobota, 11 kwietnia 2015

Jak dorosnę, to zostanę detektywem

Dzisiaj post z nowej serii, która ma na celu przybliżyć Wam specjalizacje lekarskie. 
Na pierwszy rzut idzie jedna ze specjalizacji, które mnie interesują. 


Medycyna sądowa. Gdy na 6 roku szykowałam się na 1-sze zajęcia i zagłębiłam się w akty prawne, które nas obowiązują, czytałam o sekcjach zwłok i jak się je wykonuje, o oględzinach na miejscu zdarzenia, powoływaniu biegłego przez prokuratora czy sędziego nie sądziłam, że wpadnę po uszy! Przypomniały mi się stare dobre czasy, gdy oglądałam po nocach z wypiekami na twarzy "Kryminalne zagadki Nowego Yorku", "Las Vegas" czy "Miami" (w ogóle zauważyliście, że każdy z tych seriali był zrealizowany w 1 odcieniu kolorystycznym? Niebieskim, zielonym i żółtym? Ciekawy zabieg reżysera :). Praca lekarza medycyny sądowej może być niezwykle interesująca. Jest on detektywem, który bada kawałek po kawałku, narząd po narządzie denata i szuka przyczyny jego śmierci. Bada okoliczności w jakich doszło do zgonu. Pomoc lekarza tej specjalności może okazać się niezbędna do wsadzenia za kratki sprawcy przestępstwa. Ale nie tylko. Lekarz medycyny sądowej dzięki swej wiedzy i zdobyczom technologii może pomóc w identyfikacji zwłok, rozkawałkowanego ciała czy też jedynie samego znalezionego po latach szkieletu. To zabawne, że na podstawie zębów możemy ocenić wiek, na podstawie długości kości - wzrost, a na podstawie budowy miednicy określić płeć.
Ludzie ciało jest jedną wielką zagadką. To jeden z powodów, dla których zdecydowałam się zostać lekarzem, ponieważ człowiek, złożoność jego budowy i wiele nieodkrytych wciąż możliwości naszego mózgu mnie niesamowicie fascynuje.

Można powiedzieć, iż lekarz każdej specjalizacji jest swoistym detektywem, który patrząc na dziwne szlaczki na EKG, czarno-białe plamy na USG czy jakieś wartości liczbowe na wynikach morfologii, szuka przyczyny choroby. Docieka, zagłębia się w temacie. Szuka sprawcy całego zamieszania. Wadliwego mechanizmu, który zaburza homeostazę, w której do tej pory żyliśmy. A gdy znajdzie "winnego" i się go pozbędzie odczuwa się satysfakcję nie do opisania. 

Na koniec zachęcam Was do obejrzenia kilku odcinków któregoś z "CSI", gdyż uważam, że ten serial jest naprawdę dobry i mimo trudnego tematu ogląda się go miło. I nie jest tak ciężki jak np. polski serial "Glina", który również opowiada o pracy policji i współpracujących z nimi lekarzy. Dla mnie jednak był on zbyt mroczny, chociaż nie mogę zaprzeczyć, że był bardzo dobrze zrealizowany.

                                                                                                                                                    www.fanpop.com

3 komentarze:

  1. Na razie nie wiem o tej specce zbyt wiele, ale wyobrażam sobie (może błędnie?) że ma ona wiele wspólnego z patomorfologią, której nie cierpię i na myśl o egzaminie z niej robi mi się słabo :P Ale w liceum uwielbiałam CSI (szczególnie NY), więc może się kiedyś w niej zakocham... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega pozytywny wpis. Czuć jak bardzo kochasz to w czym jesteś. Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno tu nie zaglądałam, ale teraz widzę post dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń